Posts Tagged ‘rynek pocztowy’

InPost Story (1/3) – czyli z blaszką niemożliwe jest możliwe

Mało jest tak inspirujących historii z naszego rodzimego poletka, które mogą tak inspirować i dawać wiarę w rzeczy – wydawałoby się – niemożliwe, jak historia InPostu. Można zachwycać się Billem Gatesem, czy Steve’em Jobsem, wzdychać “Ech, w Ameryce wszystko jest możliwe”, ale bądźmy dumni z naszych rodzimych przykładów. Mnie fascynuje InPost.

Poczta Polska to monopol. elegancko zagwarantowane w ustawach, że listy, a już te do 50 gramów w szczególności, to tylko nasza stara, kochana, znienawidzona, polska aż do bólu, poczta może nam dostarczyć. Owszem, jest coś takiego jak liberalizacja rynku pocztowego, ale akurat największy i najbardziej intratny segment broniony przez monopolistę był do końca.

I wiele lat marzyli wszyscy kurierzy, ci już wykupieni przez międzynarodowe firmy, i te jeszcze nie kupieni, że przyjdzie dzień, w którym będą mogli zawalczyć o rynek wart parę miliardów złotych rocznie, niech no tylko ustawodawca zdejmie kagańce z rynku i pozwoli chartom przegonić żółwia.

Ale była jeszcze jedna firma, a w niej sprytni goście z Rafałem Brzoską na czele. firma, wymyślona jeszcze w krakowskim akademiku, zajmowała się kolportażem ulotek i gazetek sieci handlowych, czyli, innymi słowy, druków bezadresowych. Po kilku latach była największa w Polsce, ale któregoś dnia właściciele stwierdzili – “no ale przecież nie będziemy robić tego do końca życia”. Skoro mamy już system kolportażu, to dlaczego nie dostarczać również listów? Ale jak obejść monopol?

Wówczas rodzi się genialna idea – a gdyby tak obciążać koperty tak, aby zawsze ważyły ponad limit 50 gramów? Tak właśnie udało się pokonać barierę numer 1 – ograniczenie w imię monopolu. Założono InPost, a inna wyspecjalizowana firma zajęła się dociążaniem kopert blaszkami na zlecenie swoich klientów. Poczta, broniąc zazdrośnie swoich przywilejów, zamiast poczuć impuls rozwojowy, zaczął napuszczać masy prawników na InPost – sądy trzeszczały, ale koncepcja się wybroniła.

I wtedy napotkano na barierę nr 2 – barierę ostatniej mili. O czym będzie w następnym odcinku.

12

06 2012