Pojawił się właśnie raport z badania rynku doradztwa logistycznego w Polsce. Czekałem na niego z niecierpliwością. Mam bowiem jakieś swoje własne obserwacje i wnioski, ale czym innym są własne, subiektywne odczucia a czym innym badanie statystyczne bazujące na odpowiednio dużej i odpowiednio dobranej próbce.
Muszę jednak przyznać, że po jego przeczytaniu poza elementami, które wydały mi się bardzo ciekawe na pierwszy rzut oka, to znalazłem rzecz, która zmusza mnie do zadania kilku ważnych pytań. Pytań o doradztwo logistyczne w Polsce jak i również o dojrzałość polskiego rynku jeśli chodzi o tego typu usługi: projektowanie magazynów, projektowanie sieci dystrybucji, dobór infrastruktury logistycznej i tak dalej.
Na początek ustalmy pewne warunki brzegowe. Każdy zgodzi się, że w doradztwie kupuje się wiedzę. Każdy również zgodzi się, że ta najlepsza, życiowa wiedza nie znajduje się w książkach, ale w głowach ludzi, którzy mieli możliwość wiele w życiu zobaczyć i wiele doświadczyć. Myślę, że nikt takim założeniom nie zaprzeczy i ich nie podważy. A tymczasem w badaniu znajduje się spora niespodzianka.
Otóż w jednym z pytań zapytano zarówno dostawców jak klientów o to co jest najważniejsze w podejmowaniu decyzji o zakupie usługi doradczej. I teraz zaczyna się ciekawie. Otóż klienci twierdzą, że najważniejsza jest cena (77,78% proc udziałów), natomiast wiedza i kompetencje zespołu są na szarym końcu (zaledwie 15,28% procent wskazań). Jawnie sprzeczne.
Jest do dla mnie powód do prawdziwych przemyśleń, bo z badania wynika, że ludzie kupujący w Polsce wiedzę kompletnie nie zważają na to czy jest w ogóle co kupić. Bo jeśli nie zważają na to jakie kompetencje ma zespół, który będzie doradzał to znaczy, że kupują wiedzę “na kilogramy” a nie z powodu jej jakości (wszak wg badania ma to nikłe znaczenie).
Przyznam, że konstatacje z takich wniosków są dla mnie smutne. Sam zajmuję się projektami magazynów, autydami logistycznymi, czy pomocą w projektowaniu sieci dystrybucji i zawsze myślałem, że ważne jest to, że takich projektów mam za sobą kilkadziesiąt. A tymczasem okazuje się, że mogłem sprzedawać pietruszkę i niewiele bym z wiarygodności stracił. Po co więc było marznąć w chłodniach? Spędzać noce w centrach dystrybucyjnych?
Z drugiej strony zastanawiam się czy przypadkiem nie popełniono w badaniu jakiegoś błędu metodologicznego, który spowodował, że albo źle postawiono pytanie albo źle dobrano próbę statystyczną. W takim podejściu całe badanie staje się trochę mniej wiarygodne.
Ktoś może wie dlaczego klienci kupując wiedzę mają kompletnie gdzieś czy w rzeczywistości ją kupują?
PS: Tak czy owak duże brawa dla wydawnictwa Forum Press za to, że stworzyło taki raport. Moim zdaniem bardzo tego typu elementów w Polskiej rzeczywistości logistycznej brakuje. Sami staramy się tą lukę zapełnić prowadząc Panel Polskich Menedżerów Logistyki, więc cieszy nas każda pomoc w edukowaniu rynku.